O pasku

Pasek (tasiemka) św. Dominika jest poświęcony i należy do sakramentaliów, a jako taki, ma przypominać o opiece św. Dominika (nie działa jak talizman – to wiara, gotowość na przyjęcie woli Bożej, wytrwała  i ufna modlitwa czynią cuda, przygotowują  i otwierają  serce na przyjęcie DARU).

Historia „paska” związana jest z cudownym obrazem świętego Dominika w Soriano. Długość jego odpowiada obwodowi cudownego obrazu. Na pasku jest umieszczony fragment modlitwy  „O nadziejo przedziwna”.

„Pasek” służy do przepasania się. Obecnie niektórzy praktykują noszenie go przy sobie lub przepasują się na czas modlitwy, najczęściej jednak noszą go cały czas na sobie, tak jak przekazuje tradycja.

Św. Dominik de Guzman czczony w obrazie w Soriano

Od samego początku klasztor w Soriano był ścisłej obserwancji. Klasztor składał się z trzech ojców i jednego brata konwersa, -minimalny numer wymagany na założenie kanoniczne-, liturgię godzin odmawiano w nocy jak we wszystkich dużych klasztorach.

W 1530 roku, 20 lat po założeniu, mały klasztor był zamieszkany przez O. Domenica Galiano Przeora, O. Stefana Natale da Soriano, O. Tommasa da Gerocarne, Brata konwersa Lorenza da Grotteria i Brata Natalego Sorbilli młodego tercjarza.

W nocy z 14 na 15 września tego roku, około trzy godziny przed świtem, Brat Lorenzo, dając pierwszy znak chóru, zszedł do kościoła by przygotować wszystko na poranne modlitwy. W momencie gdy zaczął zapalać świece głównego ołtarza, zauważa, w tym delikatnym świetle obecność trzech szlachetnych kobiet. Brat jest bardzo zaskoczony: kobiety w kościele, o tej godzinie, przy zamkniętych drzwiach?!…Ale najbardziej szlachetna z tych trzech dam nie zostawia czasu na przemyślenia. Zbliża się do niego i pyta:

  • Pod jakim wezwaniem jest ten kościół?
  • Pod wezwaniem Świętego Dominika- odpowiada z niepewnością i z podejrzeniem.
  • Posiadacie- kontynuuje dama- jakiś obraz Świętego?
  • Nie mamy jak tylko ten- i brat pokazuje grubiański fresk apsydy.
  • Dobrze, więc proszę weźcie ten. Zanieście go do przełożonego i powiedzcie żeby go umieścił nad głównym ołtarzem.

Tak mówiąc, dostojna kobieta wręcza bratu zwój i oddala się z dwoma damami w półcieniu kościoła.

Brat Lorenzo biegnie do Przeora by opowiedzieć, co się wydarzyło i wręczyć mu zwój. Zauważając emocję brata, również dwóch ojców podbiegło dowiedzieć się, co się stało. Ojciec Galiano otwiera zwój: to ładny obraz Świętego Dominika. Zaskoczeni i zachwyceni bracia biegną do kościoła w poszukiwaniu trzech kobiet. Zapalone świece na ołtarzu jeszcze delikatnie oświecają nawę, ale jest ona kompletnie cicha i pusta. Szukają wszędzie:, ale nic. Kontrolują starannie wszystkie zamki w drzwiach: wszystkie są starannie zamknięte i nienaruszone. Pytają więc na zewnątrz kościoła, ale również tam nikt kobiet nie widział ani nie słyszał. Pobożnym Braciom nie zostaje jak zwrócić się ku niebiosom by wyjaśnić te misterium i czy czasami nie zostali omamieni przez jakąś diaboliczną sugestię.

Następnej nocy Św. Katarzyna Medycejska objawia się jednemu z trzech Ojców i ujawnia mu, że trzy kobiety, które widział Brat Lorenzo były nimi Najświętsza Maryja Panna, Św. Maryja Magdalena, i ona sama Św. Katarzyna Męczennica. Kroniki nie wymieniają imienia Ojca, który miał wizję, ale autorzy są zgodni w przypuszczeniu, że był nim sam Ojciec Galiano, który czcił kult do Św. Katarzyny.

Powstawało wiele imitacji świętego Płótna, ale raz z braku doświadczenia, raz z braku zapoznania się z oryginałem, kopie generalnie były tak niedoskonałe, że wzbudziło to w wielu uprzedzenie, że OBRAZ z Soriano jest artystycznie brzydki. Inni przeciwnie, twierdząc, że emanuje z wizerunku Świętego tajemniczy blask, tak, że aż oślepia i artysta jest niezdolny do ukończenia obrazu. Prawda może znajduje się pośrodku. W całokształcie OBRAZ wydaje się dobrego wykonania. Jeżeli anatomicznie zawiera wiele wad, wyraz twarzy jest tak słodki i niebiański, że można uwierzyć tym artystom, którzy nie zdołali wykonać imitacji tego Płótna.

Jeśli Kościół jest tak bardzo ostrożny i roztropny w instytucjach, tym bardziej ostrożny i roztropny po obłędach i oszczerstwach reformatów, jeżeli więc Kościół nie obawiał się zatwierdzić, i udzielić największych przywilejów Obrazowi Świętego Dominika w Soriano, powinno to wystarczyć by przekonać tych chrześcijan sceptycznych, i rozbroić tych wszystkich, którzy we wszystkich kultach widzą tylko sentymentalizm i przesadną pobożność. Kościół rozeznał Bożą rękę w wydarzeniach w Soriano, a wierni poszli z pewnością za głosem tej niezawodnej nauczycielki, jaką jest sam Kościół.

Narzędzia, jakimi posługuje się miłosierdzie czasami mogą się wydać naiwnymi lub dziecięcymi; ale Bóg, jak dobrze wiemy, wybiera słabych, aby zawstydzić możnych, i nasze marności przemienia wszechmocną mocą w swoje cuda. Oprócz modlitwy – i w każdym dobrym czynie, który chce wybłagać łaski naszego dobrego Pana- oprócz setek wzruszających ekspresji, które wiara podpowiadała w bólach duszy chrześcijan, w kulcie Św. Dominika używało się z wielkim pożytkiem, olej z lampy, która nieustannie jest zapalona pod jego Świętym Wizerunkiem; czasami otrzymane zostały takie same łaski z olejem z obojętniej, jakiej lampy zapalonej pod jakąkolwiek jego reprodukcją. Używano również tak zwane Misure: poświęcone paseczki o dokładnych rozmiarach szerokości i długości sławnego Obrazu z Soriano. Zdarzyły się przypadki kogoś, kto otrzymywał łaski dotykając jakiejkolwiek reprodukcji obrazu Świętego, ktoś innych dotykając chorą część książką, który opisywała cuda Świętego.

Jak w innych Sanktuariach, również w Soriano, od początku pojawienia się niebiańskiego Obrazu, zaistniał kult sacre Misure (Święte Rozmiary), które owocowały w dobrach duchowych i doczesnych.Misure to wstążki albo kawałki materiału (bawełna lub len), ucięte według rozmiaru długości i szerokości OBRAZU Św. Dominika i potem pocierane o Obraz Świętego. Na początku te Misure były używane przede wszystkim przez kobiety w błogosławionym stanie; ale po czasie zostały one zakładane przez wszystkie te osoby, które potrzebowały  łask. Potwierdzone otrzymane łaski są bardzo liczne. Kto był przepasany Misurą Św. Dominika z Soriano, czuł się chroniony przed każdym niebezpieczeństwem duszy i ciała. Opowiada się również  o przypadkach umierających, którzy po nałożeniu paska, odzyskiwali natychmiast zdrowie.

Innym skutecznym sposobem, z którego skorzystał Św. Patriarcha by obdarzyć wieloma łaskami swych wiernych, był olejek z lampy która pali się nieustannie pod obrazem Św. Dominika w Soriano. Był rozlewany w małe ampułki albo były używane po prostu kawałki waty zamoczone w olejku, przez ten olej dokonaływało się wiele cudów. To co jest w tym najbardziej niesamowite, że te same efekty można było osiągnąć również z każdym olejkiem z lampy, która była zapalona pod reprodukcjami obrazu z Soriano. Sławni Bollandyści, przekazują nam dwa cuda dokonane w Belgii i potwierdzone procesem kanonicznym przez lokalnych Biskupów. Pierwszy wydarzył się w Awersie dnia 23 grudnia 1632 roku Caterzynie Praet, sparaliżowaną cudownie uleczoną; drugi zaś dokonał się 1 listopada 1634 roku, który uzdrowił Caterinę Van der Vaert, chorą na raka piersi.

Fragmenty z książki: Ojciec Antonino Barilaro O.P., ŚWIĘTY DOMINIK w Soriano

 

Już od czasu pojawienia się cudownego obrazu św. Dominika, za jego pośrednictwem, oraz za pomocą związanych z nim sakramentaliów, ludzie wypraszają liczne łaski u Boga.

W starych kronikach zanotowano 70 przypadków przywrócenia do życia osób umierających lub znajdujących się w stanie śmierci klinicznej, uzdrowienia głuchych, niewidomych, kalekich od urodzenia, Niezliczone były również ozdrowienia ze śmiertelnych chorób. I nie są to bynajmniej legendy – już w XVII w. powołana została bowiem specjalna komisja oceniająca prawdziwość cudownych uzdrowień.

Dzięki Obrazowi, na początku XVII w., łaskę wyzdrowienia wyprosił śmiertelnie chory Orazio Mattei – biskup Gerace (dzisiaj Locri). Ciężko chory Francesco Ferrera z Mesyny w 1614 r. odzyskał przed obrazem władzę w nogach i mowę. W cudowny sposób zasklepiła się również potarta oliwą z lampy św. Dominika rozłupana czaszka generała Bernardino Grosso z Neapolu. W 1619 r. powróciła do życia konająca po poronieniu dziecka markiza Felice Caracciolo. Także jej córeczka wróciła do życia.

Jeden z najważniejszych cudów wydarzył się jednak w 1620 r. Pewien markiz wraz z żoną modlili się do świętego prosząc go o syna. Pewnej nocy, około święta Matki Bożej Gromnicznej, św. Dominik pojawił się we śnie przeorowi klasztoru w Soriano, polecając mu wysłać wspomnianemu markizowi świecę poświęconą w klasztorze. Przeor spełnił prośbę świętego, a markiz z nadzieją i wdzięcznością przyjął ofiarowany mu dar. Jakież było jego zdziwienie, kiedy w listopadzie następnego roku, jego małżonka – bez problemów, jakie przeżywała podczas poprzednich porodów – powiła mu synka. Co więcej, dwa dni po narodzinach potomka do pokoju gdzie przebywała markiza z maleństwem wpadł piorun. Żywioł zniszczył okno i kawałek podłogi, nie robiąc jednak krzywdy żadnej z obecnych w pokoju osób.

Niezwykłej łaski doznał również pewien Polak, Adam Krakowiński. Podczas podróży morskiej z Norwegii do Danii zaskoczyła go groźna burza. Zatopionemu w głęboki sen żeglarzowi przyśnił się wówczas nigdy wcześniej nie widziany obraz św. Dominika. Mężczyzna opowiedział o tym swoim kompanom, którzy uwierzyli we wsparcie świętego. Statek szczęśliwie dobił do brzegu, a Krakowiński – dowiadując się o cudownym obrazie – odbył pielgrzymkę do Soriano i złożył relację z cudu nazywając go „łaską św. Dominika udzieloną spontanicznie bez znania Go i wzywania”.

Cudami zasłynęły również kopie świętego obrazu – także ta, którą w 1642 r. przywiózł do krakowskiego klasztoru ss. Dominikanek na Gródku ks. Jan Waxman, profes i przeor konwentu krakowskiego oo. Dominikanów. Pierwszego cudu doznał sam przeor dominikanów, o. Alanus Chodowski, kolejnego – w 1684 r. „utrapiona od czarta” niejaka panna Regina Gniemczołka. Z paraliżu uzdrowiona została „sławetna Katarzyna Więckiewiczowa Wdowa”,a z zadławienia się ością uratowana została inna mieszczka.

W starych księgach czytamy również: Roku 1684, dnia 11. Lipca, Sławetna Maryanna Mieszczka Krakowa ofiarowała Syna, którego umarłego porodziła, przed ten Obraz s. Dominika, przyniósłszy go, żywego oglądała y do Chrztu zaniosła, y dano mu Imię Dominik. W opisie cudów odnajdujemy tez jedną interesującą informacje: „Z tego obrazu biorąc miar – ustępować Matronom ciężarnym, aby szczęśliwie mogły rodzić, y doznać łask za pośrednictwem świętego Ojca Dominika, iako osobliwego Patrona, w tey potrzebie”.

Żródło: „Cuda i łaski Boże”, hb

 

Obraz św. Dominika z Soriano w kościele MB Śnieżnej „na Gródku” przed renowacją

Obraz św. Dominika z Soriano w kościele MB Śnieżnej „na Gródku” po renowacji

Świadectwa z archiwum klasztoru „na Gródku”

Chciałabym serdecznie podziękować za modlitwę i pasek św. Dominika. Wierzę, że dzięki modlitwie moje dziecko dziś jest ze mną. Mam na imię Marta i o pasku dowiedziałam się w trakcie pobytu w szpitalu gdy moja ciąża była zagrożona. Miałam kilka guzów na jajniku w tym jeden wielkości 13 cm.. Lekarze podejrzewali nowotwór. Podejrzewali też, że dziecko ma niezwykle rzadką wadę genetyczną- triploidię i ciążę trzeba usunąć. Pasek św. Dominika zamówili mi rodzice i początkowo sceptycznie podchodziłam do tego. Mimo wszystko zaczęłam nosić pasek i modlić się do św. Dominika. Wszystkie podejrzenia lekarzy nie sprawdziły się. Każdego dnia odmawiałam modlitwę i pod koniec ciąży okazało się, że guz zniknął. Lekarza byli zaskoczeni bo wcześniej mówili, że trzeba guza usunąć operacyjnie bo sam nie zniknie. 30.08.2018 urodziłam zdrową córeczkę i jest moim największym szczęściem. dla mnie to jest cud, że ona jest na świecie. Jeszcze raz bardzo dziękuję za modlitwy.

M.W.

Pragniemy gorąco podziękować Siostrom za modlitwę.

Od ponad dwóch lat staraliśmy się o potomstwo. Pod koniec sierpnia 2017 r. koleżanka Gosia przywiozła nam od Sióstr pasek św. Dominika. Nie wiedziała, że od 6 tygodni jestem w stanie błogosławionym i że ciąża jest zagrożona (to był dzień mojego powrotu ze szpitala). Od razu rozpoczęliśmy z mężem systematyczną modlitwę za przyczyną św. Dominika, jednak do samego paska podeszłam sceptycznie. Po kilkunastu dniach podjęłam decyzję, że będę go nosić i tak było do czasu rozwiązania. Dziś cieszymy się zdrową, śliczną dwumiesięczną Anielką. Również za wstawiennictwem Służebnicy Bożej Magdaleny Marii Epstein uprosiliśmy wielokrotnie pomoc w trudnych sprawach zawodowych i rodzinnych.
Za wszystko chwała Bogu miłosiernemu!
Bóg zapłać! Dobrze, że jesteście!
Karolina z mężem Pawłem

 

Szczęść Boże. Piszę, aby podzielić się z Siostrami naszym świadectwem.

Staraliśmy się z mężem 4 miesiące o dziecko. Niby niedługo, ale dla nas każdy miesiąc był rozczarowaniem. Ponad rok temu będąc w ciąży napisałam do Sióstr z prośbą o wysłanie modlitwy i paska św. Dominika. Byłam wówczas po drugim krwawieniu i po pobycie w szpitalu. Dwa razy prawie straciłam dziecko. Przy drugim krwawieniu o wiele gorszym, kiedy jechałam karetką do szpitala powierzyłam swoje dziecko Bogu. Modliłam się, że oddaję się Jego woli i niech stanie się wedle Jego upodobania. Z diagnozą „poronienie” trafiłam na oddział patologii ciąży, gdzie po wykonaniu badania USG lekarz był w szoku. Powiedział, że serduszko bije.

Po powrocie do domu postanowiłam napisać do sióstr z prośbą o pasek i modlitwę. Od tamtego momentu modliliśmy się codziennie z mężem, a ja obwiązywałam co raz większy brzuch paskiem. I tak do 34 tygodnia ciąży. Wtedy na świat przyszedł Antoś. 6 tygodni przed terminem.
Poród trwał bardzo długo i był ciężki. Dookoła szyi Antka obwiązana była pępowina Musieliśmy się śpieszyć bo tętno maluszka spadało. Urodziłam naturalnie, Antoś oddychał sam. Mimo tego, że był wcześniakiem nie leżał w inkubatorze, był bardzo silny i dzielny, a za razem taki malutki. Teraz synek ma 11 miesięcy, zaczyna chodzić. Dla nas to cud, że jest z nami. I nadal, kiedy Antek czuje się gorzej, kiedy choruje i ma gorsze dni i kiedy widzę, że cierpi, kładę na niego pasek i modlę się. Wiem, że za wstawiennictwem św. Dominika Bóg okazuje Nam swoją łaskę. Do końca życia będziemy wdzięczni za to co dostaliśmy od Boga. Nigdy nie traćcie wiary. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Agnieszka

 

Bóg jest wspaniały!

Przepraszam, że z podziękowaniami czekałam tak długo, a mianowicie 3,5 roku.

Ale zacznę od początku, kilka lat temu poroniłam był to zaśniad groniasty, inaczej nowotwór ciąży, lekarze, znajomi odradzali mi następną ciąże ze względu na komplikacje, żeby się nie powtórzyła historia z zaśniadem. Oczywiście ja również myślałam jak oni, żeby nie ryzykować bo jedne dziecko już mieliśmy – córeczkę. Zaczęliśmy z mężem używać środków antykoncepcyjnych. Ale myśl o jeszcze jednym dziecku gdzieś w mojej głowie była obecna, ale był też paniczny strach. Z pomocą przyszedł mi Pan Jezus posyłając mnie do wspaniałego księdza do spowiedzi. Uświadomił mnie on o szkodliwości antykoncepcji i powiedział jedne zdanie, które przypominam sobie zawsze w trudnych momentach mojego życia: „Komu ufasz lekarzom, czy Panu Bogu”, oczywiście odpowiedź była jedna – Bogu. Od tej pory postanowiliśmy z mężem spróbować. Zaszłam w ciążę, Pan Bóg był dla nas bardzo hojny, ponieważ okazało się, że to bliźniaki. W internecie przeczytałam o pasku św. Dominika, napisałam do Sióstr z prośbą o pasek i otrzymałam. Codziennie się modliłam do św. Dominika, nosiłam pasek powierzając moje bliźniaki Panu Bogu. Nawet wtedy, gdy w 3 miesiącu ciąży zaczęłam krwawić i leżałam w szpitalu wiedziałam, że przecież nic złego nie może się stać. Po 9 miesiącach dzieci urodziły się zdrowo i szczęśliwie, dostały po 10 punktów. Dziś Marysia i Andrzejek mają 3,5 roku, są zdrowi i nieźle rozrabiają. Nie wiem czemu z podziękowaniami czekałam tak długo, ale codziennie pamiętam o Siostrach w swojej modlitwie.

Jeszcze raz serdeczne Bóg Zapłać.

Niech Was Bóg błogosławi.

Monika

 

Modlitwy do św. Dominika wraz z poświęconym paskiem wysyłamy małżeństwom pragnącym polecić się wstawiennictwu św. Dominika. 
Skorzystaj z poniższego formularza